TEORIA ZA TALIAMI JA-TY (PRZYKŁADOWE KARTY)

Pierwsza Talia Ja-Ty

„Jestem dla atrakcyjna/y dla innych ludzi, kiedy…” to zdanie, które odnosi się do tego, jak odpowiadająca osoba przeżywa samą siebie w polu relacyjnym, w którym się znajduje. Być może czuje się atrakcyjna dla innych jako osoba, która „słucha i pomaga”. A może wtedy, kiedy ma modne ubrania i makijaż. Albo kiedy zalicza kolejne osiągnięcia niesiona na fali sukcesu. Poprzez to zdanie osoba wyobraża sobie i antycypuje, czego inne osoby w jej środowisku od niej oczekują – w jakiej roli ją przyjmują. Drugą stroną tej roli jest potencjalny wstyd, kiedy nie spełnia tych wyobrażonych oczekiwań i np. nie pomaga, nie poświęca się, nie nosi makijażu, nie wygrywa z innymi, i wówczas to pytanie dotyczy warunków bycia przyjętą/ym przez świat. Zdanie „Jestem dla atrakcyjna/y dla innych ludzi, kiedy…” może wskazać obszar dumy i wstydu, wyobrażoną wartość, ze względu na którą czuję się chciana/y i jednocześnie rolę, którą pełnię w moim świecie.

To jedno z najbardziej „diagnostycznych” pytań ogólnych w Talii Ja-Ty. Nakierowuje na trwałe tematy relacyjne tj. utrwalone (i najczęściej bolesne) przekonania o sobie, innych i świecie. Przykładowo, jeśli On nie zadzwoni, Ona może pomyśleć: „Zadzwoniłby, gdyby mu zależało!”, ponieważ organizuje swoje doświadczenie, tj. nadaje znaczenie wydarzeniom, wokół trwałego tematu relacyjnego: „Jestem nieważna”. Doświadczając swojej rany „Jestem nieważna” wścieka się na Niego, czego On nie rozumie, bo zwyczajnie nie miał czasu do Niej zadzwonić…

Inny przykład: kiedy ludzie na Niego patrzą, On zaczyna się zastanawiać co z Nim jest nie tak i dlaczego tak patrzą! Ekspozycja go stresuje, i choć wytrzymuje ją w kontaktach indywidualnych (oswaja się), w grupie woli siedzieć cicho…

Intensywne doznanie/uczucie uświadamia, jakie znaczenie nadaliśmy określonym wydarzeniom, a to z kolei może nas doprowadzić do tematu wokół, którego organizujemy nasze doświadczenie (czyli takiego, który wpływa na nasze interpretacje).

Lubię to pytanie ogólne. Gdyby sięgnąć do teorii, dotyczy ono tego, jakiego kreatywnego dostosowania oczekiwały ważne dla nas osoby w polu (np. rodzinnym). I pewnie to właśnie pierwsze przyjdzie nam do głowy w odpowiedzi, kiedy je usłyszymy.

Z drugiej strony to pytanie dotyczy również pola kulturowego. W naszym polu kulturowym dziewczynki bywają chwalone za to jakie są śliczne, słodkie (jak dbają o to, żeby inni czuli się z nimi dobrze), grzeczne (posłuszne, spełniające oczekiwania), jak opiekują się innymi (jak się poświęcają), a w domach, w których ważny jest sukces: jakie mają osiągnięcia. W przypadku chłopców częściej chwalona może być „dzielność” (zatrzymywanie emocji uznawanych przez kulturę za „niemęskie”), inicjatywa i energiczność (bardziej „rób” niż „bądź”), branie odpowiedzialności (kontrolowanie), sukcesy (w rywalizacji) itp. To oczywiście moje skojarzenia związane z naszym polem kulturowym.

Przyjmuję czasem taką perspektywę i oglądam jak mi z nią: „pochwały” pokazują do jakiej roli nas wychowywano. Do poświęcania się. Mediowania i godzenia. Osiągania sukcesów. Bycia ładnymi. Wykazywania się. Odpowiedzialności (wywiązywania się z niedopasowanych do wieku obowiązków).

Pochwały budują nasze zasoby a czasem cementują usztywnienia. Razem z naganami („Nie bądź taki/taka”) kreślą mapę warunkowej akceptacji i wstydu (dlatego, jeśli nie chcę doświadczać wstydu, nie będę przekraczać granic tego, kim „wolno” mi być).

Druga Talia Ja-Ty

To pytanie ogólne zawsze jest aktualne: czego wymaga ode mnie moja bieżąca sytuacja życiowa (a często też: jak zapobiegam wykonaniu stojącego przede mną zadania?).

Bez wzlgędu na to czy moje zadanie bieżącej sytuacji, tak jak je widzę, dotyczy sfery prywatnej, zawodowej czy edukacyjnej najpewniej wymaga podjęcia określonego ryzyka, np. stawienia czoła jakiejś prawdzie, zniesienia dyskomfortu niepewności, wystawienia się na odrzucenie itp. Mogę próbować unikać tego ryzyka ignorując sytuację i koncentrując się na czymś innym (np. czuję, że powinnam się rozwieść, więc rozpoczynam remont domu) albo próbując spełnić wymagania sytuacji w sposób, który wydaje mi się bezpieczniejszy (np. wybieram mniej wymagającą i gratyfikującą pracę, bo wiąże się dla mnie z mniejszym lękiem), mogę też przykładowo wiedzieć, czego wymaga ode mnie sytuacja i ponosić konsekwencję nie odpowiadania na nią (np. nie sięgam po osobę którą kocham i tęsknię. Albo: nie uczę się języka obcego, choć wiem, że jest mi potrzebny). Mogę też oczywiście sięgnąć po wsparcie, które pozwoli mi poradzić sobie z wyzwaniem mojej bieżącej sytuacji.

To, co jest dla mnie wspaniałe w terapii Gestalt, to uwalniająca od ocen perspektywa wsparcia i kontaktu, bo czymkolwiek jest wyzwanie mojej bieżącej sytuacji, aby sobie z nim poradzić, potrzebuję do tego wsparcia. Jeśli sobie z czymś nie radzę, oznacza to po prostu, że brakuje mi adekwatnego wsparcia do poradzenia sobie z tą konkretną sytuacją. Być może tym niezbędnym wsparciem są uspokajające słowa kogoś bliskiego. Być może są to jakieś zasoby, które jestem w stanie zgromadzić. A może potrzebuję wsparcia ciała i dopiero gdy odpocznę, będę w stanie mierzyć się z daną sytuacją (wówczas potrzebuję pozwolić sobie odpocząć). Bez względu na to, czego dotyczy moje wyzwanie, i moje trudności, mogę zapytać się: jakiego wsparcia potrzebuję, żeby sobie z tym poradzić?

Sięganie (po) jest wykraczaniem poza siebie, ku środowisku; jest to ruch, który wiąże się zarówno z nadzieją spotkania tego, po co sięgamy, jak i z lękiem, że tego nie będzie, a nawet z obawą, że sam ruch sięgania sprawi, że utracimy swoją równowagę. Ruella Frank, wybitna Gestaltystka pracująca z ciałem, pisze: „[Sięganie] Jest to badanie tego, co może być możliwe, a także miara dystansu: Jak daleko jest to, za czym tęsknię? Jak blisko jest to, co jest przerażające?”. Jak zauważa Ruella, płynność momentu sięgania jest uzależniona od tego, jakie osoba ma wsparcie. To nasze zasoby, wsparcie w ciele, w relacjach, w przekonaniach i we wszystkim innym, co potrafimy wykorzystać jako wsparcie, ułatwia nam sięganie po to, czego pragniemy.

Żal może pojawić się na styku teraźniejszości i przeszłości, gdy jakieś wydarzenie stanowi element przeszłości, ale nie jesteśmy gotowi go puścić. Żal można wyrazić pytaniem: „Dlaczego przeszłość nie była inna? Dlaczego ktoś nie był inny? Dlaczego ja nie byłem/am inny/a?”. W terapii Gestalt mówimy czasem o „niedokończonych sytuacjach”, czyli takich, które wynikają z jakiejś powracającej potrzeby, która nie została zaspokojona. Żal sygnalizuje, że przeszłe wydarzenia nie spełniły ówczesnych potrzeb i to nadal wywołuje ból. Ale to ten aspekt, który mówi o TERAŹNIEJSZOŚCI, wydaje mi się szczególnie ciekawy. Żal można potraktować jako sygnał, że bieżąca potrzeba sytuacji – integrowania swojej historii, wyciągania wniosków – nie została zaspokojona. I wówczas może być zaproszeniem do poszukiwania: czy dzisiaj potrafię zaspokoić te potrzeby, które wówczas nie zostały zaspokojone? Czy potrafię się czegoś nauczyć z mojej historii tak, aby ją konstruktywnie przemienić? I wreszcie: W jaki sposób teraz mnie wspiera/przed czym w teraźniejszości chroni mnie powracanie do mojej przeszłości?